Wyszedłem z domu...
czekałem na miejsca znajome
które już dawno zapomniałem...
błądziłem jak w snach...
obudził mnie telefon
kolega drogę wskazał
słowami policzyłem...
istotnie, prawie pięć miesięcy...
jestem.
Przywitałem się...
Rozpaliliśmy...
poczułem jakbym
przeistoczoną chmurą stał się...
istotnie, tak było. cudownie.
i siedzimy...
palimy...
a chmury lądują w ciałach...
zapadają w dusze nam...
istotnie, warto było...
cokolwiek się stanie
okna są otwarte
a rzecz dzieje się na czwartym piętrze...
31.08.2009
| ()