|
| wieczorem nad Wisłą... | 2010-06-13 | 17:06:31 |
eksklamacyjna suka szuka.
suka, dzwon bije - komar leży komar goni koło skroni - dostaje pierdolca ciemno. nie uświadczsz (cienia) słońca. drzewo bieży na komara będzie dla skurwiela kara. tymczasem po Wiśle topielec komara ciśnie opuszcza swoje nasienie zapładnia rybie stworzenie. ryba beka zaciąży niebawem kaleka. do toni przylega ryba śniada z brzuchem, w kleszczach tego co jebał, brał od tyłu, przez ucho, przez nosa. niepodal krzaczka - kaczka kurwaczka dosięga samogwałtu - per ipso (czytając Wojaczka). natomiast muzyka toń tą podnieca a ryba po toni się chyba (epileptyczka ta piczka) noc się rozświeca. z komarów zebrały się wojska zastępów wbijają swe jądra w oczy ornamentów (szczerze kurwica je bierze). trójca burdel chce uprzątnąć latarnie jak kurwy schodzą do burdelu Nietschego mam w portfleu. ("nie odpuszcze tym skurwysynom" - Lymon). Autorzy : Absolut, Lymon, Pan Spontaniczny).
skomentuj | (0)
| Cierpię radość. | 2010-06-05 | 12:12:03 |
" Cierpię radość "
(cierpię radość pomału tak z nogi na nogę
przelewam z kubka do szklanki tak radość cierpię trochę). cierpię z radości co mogę wszystko co mogę wycierpię tak rzeczy małe, jak wielkie. cierpię radośnie z życia soki cierpiętne wyciskam okiem z radości aż błyskam gdy sok z cierpienia wytryska. cierpię radość, aż miło radować tym swoje cierpienie oswajać z nim moją ziemię. co cierpię to właściwie moje nie próbuj uczynić zadość pozwól wycierpieć mi radość.
(kwiecień 2010).
skomentuj | (0)
| tekst. | 2010-05-29 | 14:31:14 |
" Uczucie "
Ukradkiem wbiegło we mnie uczucie jak igiełka - niewinnym ukłuciem dreszczem po mnie przechodzi żyły rozcina i w morzu krwi brodzi. Żadnego świata wokół nie dostrzegam tylko w względy uczucia zabiegam a gdy dosięgam zenitu uniesień uczucie zbiega przez dziurawą kieszeń.
Tak szybko uciekło, że cień zostawiło a ja w tym cieniu dopełniam swój żywot tyleż miałem radości z takiego uczucia cień dreszczu został, został cień ukłucia.
(marzec 2010)
skomentuj | (1)
| prostackie krótkie formy literackie. | 2010-02-21 | 20:43:46 |
" Fraszka do Kochanowskiego Jaśka "
Czego chcesz ode mnie Janie ? za mych słów bezecne plwanie Tyś poeta, Tyś esteta Ja cyniczne udawanie. Czym jestem przed Twym obliczem ? Nie - Adamem Mickiewiczem. W niebie masz już swe posłanie Na co moje hołdowanie ? Czego chcesz ode mnie Janie ? Luty 2010. Lewe Lewe Loff Loff Loff Loff ! A biga bum~!
skomentuj | (2)
| zaległości październikowe. | 2009-11-12 | 17:34:30 |
"Ludzie odchodzą"
Ludzie odchodzą jak słońća tyle że przy gorszej aurze zamiast przygasłego nieba szpitalne korytarze. Ludzie odchodzą nagle nawet o to nieproszeni nie starcza dla nich powietrza w tak małej przecież przestrzeni. Ludzie odchodzą niechcący nieraz przez głupi zbieg planet odchodząc - przynoszą niepokój tragiczny swych bliskich lament. Ludzie odchodzą niepotrzebnie choć jak im tego zabraniać ? każdy z nas przecież ma prawo do życia i do umierania. Październik 2009
skomentuj | (0)
| Nasłuchiwanie. | 2009-10-12 | 18:20:40 |
" Nasłuchiwanie" Słucham, jak w wierszu umierają wielcy tego świata jak pełzną resztki myśli ludzkich w ciemne korytarze w malignie, słowa żegnają ich kładąc się w epitafia chcąc po wersach wynieść wielkich na ołtarze. Słucham, każdego drgnienia piór ptasich w szlachetnych palcach każde piór skrzydeł trzepotanie ku peryhelium gdy poeci liczą poległych na swych szańcach ja modlę się o przywrócenie poległym krwiobiegu. Słucham, o obrotach ciał ludzkich - sferycznych planet o uczuciach zawiązanych między atomami gdy rozmywa się w czasie byt "idealnych" gamet ja przeżywam rozstania cząstek, płacząc protonami. Pażdziernik 2009. skomentuj | (0)
| bezsenne koło. | 2009-09-29 | 20:50:12 |
wskazówki zegara nocą twardo śpią tykania ich serc jednak dalej brzmią przykryte pościelą z nocy i dni czekają na świt. nad tarczą zegara ktoś zasnąć nie może z oddechów układa modlitwy pobożne ucho czujne, skryte w niespokojnych rękach nie może zapomnieć o dźwiękach. powieki otwarcie przyznają się nocy że boją się nocnej, czarnej przemocy gdy muszą oczom surowo nakazać obrazy z siebie wymazać. na tarczy zegara coś się poruszyło to dzień się rozpoczął, to nocy ubyło ktoś jednak nad tarczą znów zasnąć nie zdołał i wrócił na tarczy z bezsennego koła. 29.09.2009 skomentuj | (0)
| W mieszkaniu Adriana B. | 2009-08-31 | 14:06:40 |
Wyszedłem z domu... czekałem na miejsca znajome które już dawno zapomniałem... błądziłem jak w snach... obudził mnie telefon kolega drogę wskazał słowami policzyłem... istotnie, prawie pięć miesięcy... jestem. Przywitałem się... Rozpaliliśmy... poczułem jakbym przeistoczoną chmurą stał się... istotnie, tak było. cudownie. i siedzimy... palimy... a chmury lądują w ciałach... zapadają w dusze nam... istotnie, warto było... cokolwiek się stanie okna są otwarte a rzecz dzieje się na czwartym piętrze... 31.08.2009 skomentuj | (1)
" Stary człowiek i morze "
Stare drzwi w gospodzie tylko skrzypią cicho na wpół otwarte. Na spróchniałym stole niedopite wino w dzbanie popękanym. Nocą grały w gwiazdy zdechłe z głodu ptaki. Drzewa legły w gruzach ugodzone brzytwą. Z dna zbiegł ocean szumy wiatru milkną. Stary człowiek i morze wędrują za nimfą... 2009
skomentuj | (0)
| nie-bo | 2009-03-29 | 13:26:31 |
" Nie-bo"
- Czy niebo nas inspiruje ?
- Nie - bo ? - Bo nie-widoczne, przykryte białym puchem.- Bo nieba nie ma ? - Nie...
- bo ? - Niebo jest.- Dobre ? - Błękitno-szaro-zielone
zlane z koroną drzew.
skomentuj | (1)
" Obmawiam Śmierć za plecami "
Obmawiam Śmierć za plecami
olbrzymią nocą niewyspaną jeszcze samobójczo wiszą gwiazdy nad powiekami. Czuć bezdech kosmicznych orbit obłoki grzybicze budzą huragany ze stanu hipnozy i narkozą uśpione psychozy czekam aż naraz uderzą do głowy i spokój zgwałcą ohydnie. I obmawiam Śmierć za plecami zanim po mnie przyjdzie.
skomentuj | (0)
| obłęd twórczy/. | 2009-01-14 | 21:05:38 |
Z myślą o...
Dogorywam dnie i noce w kosmos lecą wieczne dusze ciało całe do krwi schodzi jeszcze żyję choć nie muszę. Błoto kształci ścieżkę drogi w której kiedyś zabłądziłem widać zgliszcza i pożogi sny i uczucia które spaliłem. Moje serce schnie i mięknie tak jak niegdyś we snach moich schły me usta pragnąc twoich. Ciałem swym użyźnię ziemie kiedy rozejdzie się z duszą łzy w twych oczach mnie nie wzruszą.
skomentuj | (0)
| poezjo-holizm/ | 2009-01-14 | 19:39:58 |
Historia śmierci pianisty
Fortepian nie śpi nastraja się sykiem czuwa przy zmarłym niedawno pianiście ostatni akord molowy wybrzmiewa czy zdąży wybrzmieć przed świtem ? Wtem pogłos zwołuje lud uśpiony tłumnie co dźwięki wspomina zapadłe w pamięć czci pieśni jego minutami ciszy a jego prochy ronią łzy w swej urnie. Gdy pogłos zamilknie na wieki amen tłuszcza odejdzie do swoich domów fortepian zaśnie, połamie klawisze urnie z prochami przyjdzie płakać samej.
skomentuj | (0)
| Oko. | 2009-01-13 | 00:21:54 |
" Oko "
Oko ugrzęzło w trójkącie zda się iż na wieczność, na stałe nie może wygrzebać się z kątów widocznie nie jest tak doskonałe. Trzeba więc Oko wyrwać z trzech ponurych kątów aby mogło w nas spojrzeć z wielu horyzontów. Trzeba Oku dodać błysku i uronić łez trochę źrenice rozszerzyć by objęło wzrokiem nie tylko deszczu krople spuszczone z daleka ale też i cierpienia chorego człowieka. Aby gdy nocą Oko zamknie swą powiekę roztoczyć umiało nad nami opiekę. Trzeba Oko bronić nadać tytuł boski by miał ktoś w swej opiece wszystkie ludzkie troski. A gdy z tego Oka ulepimy Boga. trzeba w niego uwierzyć nawet gdy go nie ma. Trzeba nam i pokochać to stworzone Oko wysłać w świat astralny podarować obłokom. styczeń 2009.
skomentuj | (1)
| pijany poeta. | 2008-12-01 | 20:03:38 |
Libacja liryczna
diabły topią się w szklance po wierszu jaka dusza pełna jest wtedy jaka syta... po chwili niedosyt i wtedy Anioły z nas wychodzą pomagają śnić nam demony, potwory
przywołują duchy nieczyste noce pełne zwierzeń bezsłowne Anioły z nas wyłażą mnożą się, rosną jak ziarna kiełkują z powiek spuszczają krainy przypomniane z lat dziecinnych Anioły tak z nas wychodzą diabły ze złotą aureolą przynoszą wyciągają dawne urazy, sekrety a rany po nich tak bolą. I odchodzą. Nastaje pustynia milknie dusza, a na zewnątrz echa wrzasku wtem na chybił trafił plujemy poezją głucho szukając poklasku czasami leżymy w rowach epitetów pośród słów frywolnie dobranych zataczamy się w metaforach giniemy w sensach nieznanych gasząc swoje pragnienia wpadamy w poezjoholizm piszemy te wszystkie diabły lecz już bez aureoli.
skomentuj | (2)
|